Pochowani za życia

Trudno mi jest wyobrazić sobie coś bardziej przerażającego od możliwości obudzenia się we własnym grobie. W poprzednich stuleciach ludzie ...

Trudno mi jest wyobrazić sobie coś bardziej przerażającego od możliwości obudzenia się we własnym grobie. W poprzednich stuleciach ludzie byli bardzo zaniepokojeni możliwością przypadkowego pogrzebania za życia. Szczególnie silny strach panował w XIX wieku. Wiktoriański pisarz i polityk Edward Bulwer-Lytton poprosił by jego serce zostało przebite zanim zostanie pochowany - w ten sposób miano się upewnić że naprawdę zmarł. Jerzy Waszyngton zażądał, by jego ciało było oglądane przez dwa dni po jego pozornej śmierci. Duński pisarz i poeta Hans Christian Andersen był tak przerażony wizją przedwczesnego pochówku, że często spał z kartką z napisem: "Nie jestem naprawdę martwy". Fryderyk Chopin przed śmiercią również prosił by jego serce wycięto. Pisarka Harriet Martineau poszła o krok dalej i poleciła lekarzom by ci obcięli jej głowę.


Większość ludzi myśli że prawdziwa śmierć następuje w jednej chwili - człowiek przestaje oddychać i następuje koniec. Jednak śmierć jest procesem biologicznym, który porusza całe ciało, a oznaki życia mogą być widoczne po śmierci. Umieramy w etapach. Nawet po ścięciu głowy, oczy mogą mrugać. Przed śmiercią na gilotynie podczas Francuskiej Rewolucji, chemik Antoine Lavoisier poprosił swoich przyjaciół, aby obejrzeli jego powieki. Głowa mrugała przez piętnaście sekund po śmierci. Istnieje wiele przypadków w których stwierdzono zgon, mimo że człowiek żył. Spowodowane było to najczęściej błędną diagnozą lekarską (łatwo pomylić objawy katatonii i śpiączki ze śmiercią), bądź pośpiechem związanym z samym pochówkiem. Lęk przed pogrzebaniem za życia nazwano „tafefobia”. Cierpiał na nią XIX wieczny poeta Edgar Allan Poe. W 1844 roku opublikował na łamach „The Philadelphia Dollar Newspaper” opowiadanie „Przedwczesny pogrzeb” (ang. „Premature Burial”), w którym opisał odczucia człowieka pochowanego żywcem.

Być pogrzebanym za życia jest niewątpliwie najostateczniejszą okropnością, jaka może przydarzyć się człowiekowi śmiertelnemu. Że zdarzała się często, bardzo często - temu zapewne nie zaprzeczą ludzie myślący. Rubieże, które dzielą życie od śmierci, są co najmniej mroczne i nieokreślone. Któż może powiedzieć, gdzie pierwsze się kończy, a drugie zaczyna? Wiemy, iż istnieją choroby, w których przejawia się zupełny zastój wszystkich widomych czynności życiowych, wszelako jest on tylko tym, co zwykliśmy nazywać zahamowaniem. Są to tylko chwilowe przerwy w niedocieczonym mechanizmie. Po pewnym czasie jakiś nieuchwytny, tajemniczy czynnik znów wprawia w ruch magiczne sprężyny i zaklęte koła. Srebrny wątek nie rozsnuł się na wieki i nie roztrzaskała się bezpowrotnie złota czara. Lecz co podówczas działo się z duszą?”

Pomyłki związane z błędną analizą dotyczącą śmierci nie były domeną tylko XIX wieku, ale zdarzały się od zarania dziejów i dotyczyły każdego zakątka świata. XVII wiek również obfituje w takie przypadki. Śmierć mylona była często z omdleniami w czasie epidemii dżumy, ospy i cholery. Kiedy w XVI wiecznej Anglii wykopano z ziemi trumny, aby przenieść je dalej i zrobić więcej miejsca na cmentarzu, odkryto że znaczna część z nich nosi ślady zadrapań po wewnętrznej stronie, a kości powyginane są w nienaturalnych pozach. Podobna sytuacja miała miejsce na cmentarzu Fort Randall Cemetery w 1896 roku. Kiedy rozkopano groby, okazało się że w wielu z nich znajdują się dowody wskazujące na pochowanie człowieka za życia. W 1674 roku w Szkocji odbył się pogrzeb Marjorie Halcrow Erskine. Kobieta obudziła się kiedy zakrystian (ten sam który ją pochował) próbował obrabować ją z kosztowności odcinając jej palec by zabrać pierścionek.

                                                William Tebb "Premature Burial and How it May Be Prevented"
 

Takich przypadków można by mnożyć, zdarzają się one i w dzisiejszych czasach, ale należą do zdecydowanej rzadkości. W XXI wieku powszechnie chowa się do trumny telefony komórkowe i latarki. Ale kiedyś trzeba było sobie radzić inaczej. Specjalne wytyczne umieszczane w testamencie dotyczące pochówku i tego co trzeba zrobić z ciałem po śmierci, nie należały do rzadkości. Często spędzano trochę czasu ze zmarłym zanim został pochowany. Ale ponieważ potrzeba jest matką wynalazku, wymyślano coraz to dziwniejszy asortyment mający pomóc oswobodzić się "nieboszczykowi" z trumny, lub zasygnalizować że został pochowany żywcem. Dzwoneczki, gwizdki, a nawet sprężynowe wyrzutniki trumny powstawały jak grzyby po deszczu. Wszystko by uratować jednych i wystraszyć na śmierć innych ludzi, którzy byli świadkami wszelkiego rodzaju furkoczących dzwoneczków czy chorągiewek.

                                                                              Franz Vester: Improved Burial-Case

                                                                             Albert Feabnaught - Grave signal

Mniej więcej pod koniec XIX wieku stworzono pierwsze "trumny bezpieczeństwa" wyposażone we flagę. Poruszenie się ciała skutkowało zapaleniem się światła, dzwonieniem dzwonka i ruchem chorągiewki. Pomysłodawcą był Hrabia Kajetan Karnice-Karnicki który opatentował urządzenie. Sam był świadkiem "ożywienia" młodej dziewczyny na jej pogrzebie. Kiedy na trumnę spadła ziemia, z wnętrza wydobyły się przeraźliwe krzyki. Z kolei William Tebb opublikował książkę "Premature Burial and How it May Be Prevented", w której opisuje historię Dr Volluma (współautora książki), który sam został niemal pochowany żywcem, po tym jak uznano go za zmarłego po rzekomym utopieniu, oraz podaje przykłady jak odróżnić katalepsję i letarg od śmierci. W 1930 Thomas Pursell zaprojektował specjalne trumny, których klapy można było otworzyć od wewnątrz. 

You Might Also Like

2 komentarze

  1. O tak! To jest i mój koszmar, chociaż kompletnie pozbawiony sensu, bo współczesna medycyna trochę inaczej podchodzi do tych spraw niż XIX-wieczna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nie jest to najpiękniejsza perspektywa, ale w dzisiejszych czasach też zdarzają się takie przypadki.

      Usuń

Lilu. Obsługiwane przez usługę Blogger.

O autorce i stronie

Moje zdjęcie

Posiadaczka okularów których nie nosi, oraz niewymownie rozpieszczonej żółtej nimfy, pracująca wielbicielka dobrego kina, wielka fanka Gwiezdnych Wojen, koneser jak również entuzjastka śmiechu. Czynna graczka. Sam blog jest eksperymentalnym gabinetem osobliwości w epoce cyfrowej, który bada tylko to co sprawia że ​​niektóre rzeczy są tak fascynujące. Zapraszam.

Obserwatorzy

Popularne posty

A blog created by Kiddo McMachine

This is a static content section widget. It is a handy way to show additional content at the widgetized page. The static content section widget outputs the contents of a selected static page. You can use as many instances of the static content section widget you wish, to create the ideal page structure.


About Me

Translate

Archiwum

Kontakt

Contact

zBLOGowani.pl

zBLOGowani.pl

blogmagazyn.pl

spis blogów

Pin

Katalog-blogow.pl

Flickr Images